Świadectwa

  • Iza:
    Coraz bardziej się przekonuję, że poruszam się w morzu niezasłużonej łaski. Uwielbiać Jezusa, mówić o Nim, stawać w autorytecie Jego Imienia – to przywilej i zaszczyt. Czynić to w sercu Nowego Jorku, w dodatku w jednym teamie z mężem i ojcem Radkiem – mały American Dream:) Dwie tury warsztatów uwielbienia, rekolekcji parafialnych, spontaniczne spotkanie dla kobiet, warsztaty prorocze, indywidualne rozmowy. New York, New Jersey, Yonkers, przedstawiciele wspólnot z Bostonu, Connecticut, Amerykańskiej Częstochowy… W tej wielości posług, grup, miejsc, jeden wspólny mianownik – serca spragnione Bożej obecności. Może czasem osamotnione, poranione, ale otwarte i pełne tęsknoty, która sprawia, że dajemy z siebie, jak najwięcej, przekazujemy to, czym żyjemy, dzielimy się doświadczeniem. Chcemy zostawić konkretne narzędzia, by ludzie tam żyjący mogli coraz bardziej poznawać Jezusa i zachwycać się Jego pięknem. Bo przecież… Poznanie Jezusa zmienia wszystko:)! Wśród potężnych wieżowców mijamy niepozorne kościółki. Na ulicach tysiące ludzi, a w kaplicy adoracji katedry św. Patryka, zaledwie kilkanaście osób. Rodzi się jednak w nas pewność, że w przestrzeni duchowej, to właśnie w takich miejscach, nie na pobliskim Times Square, bije serce Nowego Jorku. „Macie w sobie potężną moc. I jestem przekonana, że nie macie pojęcia o tym, że ją w sobie nosicie!” – wzruszona rozpoczynam konferencję we wspólnocie „Lew Judy” na Manhattanie. „Wszak Bogu nie chodzi o ilość, ani wielkość. Wystarczą Mu dwie ryby i kilka chlebów. Wystarczycie Mu Wy tacy, jakimi jesteście; ze wszystkim, co macie i czego po ludzku Wam brak”. „To nie może być takie proste!” – słyszymy wymianę zdań po warsztatach proroczych. „Powiedzcie, co się tu dzieje?!” – widzę wzruszone oczy jednego z kapłanów. „Po modlitwie odszedł cały ból pleców i stawów!” – mówi zapłakana dziewczyna. „Jak to zrobiliście, że wspólnota zaczęła się modlić językami?!” – pytają liderzy. Tym razem my stajemy zdumieni, słysząc, że modlili się tak po raz pierwszy. „Chcemy, by ten ogień trwał!” To zdanie pada najczęściej. Błyszczące (dosłownie) oczy upewniają nas, że Bóg porusza się tu w niesamowity sposób. W wolnym czasie błąkamy się uliczkami miasta popijając Starbucksową kawę, słuchamy świadectwa Leokadii, która w momencie ataku na WTC znajdowała się w jednej z wież na 82 piętrze, odpływamy na mega, mega dobrym koncercie w jednym z jazzowych klubów Harlemu, oglądamy Brodway Show, zwiedziamy łódź podwodną, a nawet, ku naszemu zaskoczeniu, lądujemy w IHOP’ie, by… zjeść prawdziwe amerykańskie pancakesy:). Dajemy, ale i nas obdarowują nad miarę. Zastawione stoły, rozmowy, których nie chcemy kończyć, drobne gesty, które niosą w sobie to, czego brakuje słowom, jak choćby własnoręcznie pieczony nam chleb. Chciałabym umieć opisać, jak w brudzie Manhattanu objawiało się piękno Boga, jak pośród zgiełku klaksonów i syren, dało się słyszeć Jego łagodny szept. Chciałabym umieć wyrazić wzruszenie, gdy pozwalał nam patrzeć w oczy bezdomnym; dreszcze, które mieliśmy kłaniając się Jezusowi, w odpowiedzi na widok klękających na środku ulicy muzułmanów. Chciałabym móc opisać ludzi, którym Bóg przywracał godność, których przekonywał, jak bardzo są cenni; kobiety, które uwierzyły, że są piękne i mają pełne prawo takie być; kapłanów, którzy pokornie pozwalali się prowadzić. Chciałabym, lecz małość słów przeraża… Śpiewam więc nową pieśń. Prosto z serducha. Nową pieśń, która nigdy nie przestaje być nowa:) Wielbię Cię, Ojcze, za wszystko, co słyszeliśmy i ujrzeliśmy własnymi oczami, na co patrzyliśmy i czego dotykały nasze ręce – za Słowo Życia. To Życie się objawiło, a myśmy je widzieli i o Nim świadczymy! (por. 1 J 1, 1-2).Wrz 26, 19:13
  • Małgorzata:
    Byłam wczoraj na Mszy Świętej w kościele św. Karola Boromeusza. Przed Eucharystią poprosiłam Was o modlitwę wstawienniczą. Przechodziłam akurat trudny czas i ten cały wieczór modlitwy, uwielbienia Jezusa, przeżyty z Wami, bardzo mocno wpłynął na moje spojrzenie… Wiem, że to tylko i wyłącznie działanie Ducha Świętego i tylko Jemu to zawdzięczam. Ale czuję że się zmieniam. Dziękuję Wam bardzo.Wrz 26, 19:13
  • Małgorzata:
    Dzięki za głębokie przeżycia duchowe i obecność Jezusa, który prowadzi nas do Ojca w Duchu Świętym. Rekolekcje z Maryją w Duchu Świętym to chyba najlepsze, co mogło mi się przydarzyć w trudnym czasie, jaki obecnie przechodzę. Chwała Panu i jego posłańcom, którzy organizują te święte rekolekcje. Wspólnota „Poznanie Jezusa” stała się dla mnie miejscem, gdzie pogłębiam swoją wiarę i uwielbiam Pana ze wszystkich sił.Wrz 26, 19:12
  • Przemek:
    Szczęść Boże, uczestniczyłem w sobotniej Mszy św. na zakończenie rekolekcji z Marcinem Zielińskim i chciałbym się podzielić świadectwem. Nie mogłem uczestniczyć w całych rekolekcjach oraz w warsztatach, na które zostałem zgłoszony przez moją wspólnotę „W Sercu Pana”, ponieważ w środę zachorowałem na najprawdopodobniej grypę. Z wykształcenia jestem lekarzem i raczej jestem świadomy swoich dolegliwości. Na rekolekcje natomiast chodziła moja żona, wiem też że bliscy uczestniczący w rekolekcjach modlili się tam za mnie. Bardzo żałowałem, że nie mogłem uczestniczyć we Mszach i konferencjach, a zwłaszcza w sobotnich warsztatach z modlitwy wstawienniczej. Cały czwartek leżałem bez sił w domu z typowymi objawami grypy, z trudnością aby pokonać kilka kroków do toalety, w zasadzie na przemian budząc się i zasypiając, trochę z utratą świadomości upływu czasu. Miałem krwawienia z nosa, które wcześniej też mi się przydarzały – rok wcześniej przeszedłem bardzo ciężką grypę, która przykuła mnie do łóżka na 2 tygodnie i bardzo osłabiła mój organizm. W sobotę miałem jeszcze krwawienie, a także kłucie w dolnym prawym płacie płuca, na tyle realne, że postanowiłem że w kolejnym tygodniu wykonam rtg klatki piersiowej. Ale poprawa była na tyle duża, że postanowiłem iż będę uczestniczyć w sobotniej Mszy św. Chcę tu opisać całkowite uzdrowienie, którego doznałem podczas sobotniej Mszy św. Było to o tyle niesamowite, że nastąpiło ono nie podczas modlitw, ale podczas kazania wygłaszanego przez kapłana. Opisywał on historię młodej dziewczyny, która uwikłała się w jakąś sektę, a matka jej usilnie starała się, aby ją z niej wyrwać przy pomocy księdza, z którym miała kontakt, i to uwolnienie córki z sekty się udało. Nie wiem czy dobrze przytoczę tę historię, ale ta mama która walczyła o córkę miała guza i modlono się nad nią. W pewnym momencie wzmiankowany ksiądz stwierdził, że to właśnie córka powinna modlić się za chorą mamę. Córka natomiast twierdziła, że nie może, bo przecież ona jest niewierząca. Ksiądz nie dał za wygraną i powiedział jej, żeby jej po prostu była z mamą i mówiła jak bardzo ją kocha. I tak przebiegała ta modlitwa, która w końcu doprowadziła do uzdrowienia matki i nawrócenia córki. Całą tę historię podsumował ksiądz tymi słowami: Miłość jest silniejsza niż wiara. Gdy to wypowiedział poczułem za mostkiem ciepło które rozeszło się jakby „poziomo” po mojej klatce piersiowej i zniknęło. Ogarnęła mnie też pewność, że w tym momencie jestem uzdrowiony. I tak było. W niedzielę już normalnie funkcjonowałem, bez bólu, bez objawów chorobowych. Dziś jest środa (03 kwietnia) i uzdrowienie trwa… 🙂 Chwała Panu! Jestem człowiekiem aktywnym fizycznie i moja choroba i przykucie mnie do łóżka wywołało u mnie pewnego rodzaju frustrację, ponieważ planowałem wziąć udział w półmaratonie, który ma się odbyć 14 kwietnia. W zeszłym roku, po wiosennej grypie nie mogłem przez miesiące odbudować formy i z biegu zrezygnowałem. Teraz oczywiście przerwałem swoje treningi i leżąc w czwartek w łóżku niewyobrażalne było dla mnie, że za 2 tygodnie miałbym wystartować… 25/04/2019r. Tak, wystartowałem po 2 tygodniach w półmaratonie, życiówki nie było, ale wynik poniżej 2 godzin więc bardzo się cieszyłem. Zważywszy na to, że 2 tygodnie wcześniej nie mogłem dojść do łazienki to cud! Chwała Panu!Wrz 26, 19:12
  • Marcin:
    Jezus jest wierny swoim Słowom i obietnicom. Walczy o nas każdego dnia. By mieć z Tobą i ze mną żywą relację miłości i by ukazywać w nas swoje Królestwo. Rekolekcje Wspólnotowe w Rybakach były dla mnie przede wszystkim doświadczeniem Boga, który bardzo pragnie tego bym wrócił do początku mojej przygody z Nim i zapłonął na nowo ogniem za Nim. Gdy w 2011 roku Jezus pochwycił moje serce dla siebie, wyrywając mnie z ciemności depresji i samotności, w której żyłem, zakochałem się w Nim i zapragnąłem by każdy mógł poznać Żywego Boga, który Jest i działa i chce szczęścia człowieka, już tu, na ziemi. Moje życie było nastawione na ewangelizację, dawanie świadectwa wszędzie gdzie tylko mogłem to robić. Okoliczności życia, zaniedbanie modlitwy osobistej, sprawiły że przez ostatnie lata pragnienie życia dla Jezusa we mnie osłabło. Zapał, którym Pan obdarzył mnie na początku, przygasał. Nagle, tydzień przed rekolekcjami, wraz z moją narzeczoną, zostaliśmy poproszeni o posługę modlitwy wstawienniczej dla bierzmowanych w naszym mieście i organizator zapytał mi się czy któreś z nas mogłoby powiedzieć świadectwo spotkania Jezusa. Dziękowałem Jezusowi, że znowu pozwolił mi to zrobić. Jednak to był dopiero początek. Kolejny raz, swoim świadectwem mogłem podzielić się już w drodze na nasze Rekolekcje z moimi siostrami i bratem z Poznania Jezusa. Co więcej, dowiedziałem się, że podczas rekolekcji będziemy mieli warsztaty właśnie z dawania świadectwa. Pierwszego dnia, w czasie Eucharystii, ojciec Sylwek nawiązał do słów z drugiego rozdziału Apokalipsy Św. Jana: “Ale mam przeciw tobie to, że odstąpiłeś od twej pierwotnej miłości.” Ap 2,4. Te Słowa stały się dla mnie lampą na cały czas rekolekcji. Pan wewnętrznie pokazywał mi swą wierność i czułość, przypominając mi w trakcie modlitwy uwielbienia moment mojego nawrócenia, oraz najpiękniejsze chwile z czasu gdy ewangelizowałem. Stając w Jego obecności moje serce na nowo zapłonęło także do modlitwy uwielbienia, szczególnie do modlitwy językami. Pan obdarzył mnie nową wolnością w stawaniu przed Nim i oddawaniu Mu Chwały. Gdy wszyscy razem wołaliśmy z żarem i tęsknotą o to by Pan przyszedł, miałem wewnętrzne przekonanie, że tak wyglądała modlitwa pierwotnego Kościoła. Owoce rekolekcji, widziałem już kolejnego dnia po powrocie, mając od świtu do nocy serce pełne uwielbienia Boga. Na koniec chcę Ci powiedzieć, że Jezus nigdy nie zrezygnuje z marzeń jakie ma w stosunku do Ciebie i będzie o Ciebie walczył do końca jak Lew (Judy). Jego Miłość jest wierna.Wrz 26, 19:10
56870059_385567522031780_4945731639654219776_n

ⓒ Wspólnota Poznanie Jezusa 2019

top